Radioaktywność dopadnie ciebie wszędzie

Przerażający temat pojawia się w mediach przy […]

Przerażający temat pojawia się w mediach przy okazji kolejnej awarii w elektrowni jądrowej czy też próbnym odpaleniu ładunku atomowego. Tymczasem istnieje coś takiego jak promieniowanie tła. Częściowo naturalne, częściowo podwyższone przez zanieczyszczenia XX wieku.

natural-radiation

Jest takie stare i proste urządzenie elektroniczne: licznik Geigera-Muellera. Można je kupić nawet na Allegro i to w dużym wyborze. Od tanich, ze starego demobilu, po nowe fabryczne cacka na układach cyfrowych.

geiger-counter[1]

Zasada jest prosta: mamy dwie elektrody w rozrzedzonym gazie, prawie próżni (coś jakby neonówka). Do elektrod jest przyłożone wysokie napięcie, takie że niemal przeskoczy iskra (kilkaset wolt, może i z tysiąc). Gdy przeleci między nimi naładowana cząstka wówczas następuje krótkie wyładowanie. Słyszymy je jako trzask. Mamy więc detektor cząstek promieniowania jonizującego.

Gdziekolwiek byśmy to nie włączyli będzie trzeszczeć. Czasem trzaski będą bardziej intensywne czasem mniej. Nie znajdziemy jednak miejsca gdzie by ich w ogóle nie było.

Oczywiście w okolicach Czernobyla czy Fukushimy trzaski przejdą w koszmarny jazgot. Podobnie też będzie w okolicach reaktorów, poligonach po próbnych eksplozjach jądrowych czy też w pobliżu pojemników z izotopami. Nie daj Boże otwartymi …

Nie nadaje się do wykrywania promieniowania neutronów ale do naszych celów jest znakomite.

Otóż promieniowanie (w ujęciu korpuskularnym) to pędzące naładowane cząsteczki takie jak elektrony a nawet dodatnie jądra helu oraz kwanty wysokoenergetycznego promieniowania. Kwanty to inaczej fotony. Potrafią wybijać elektrony z orbit.  Energie, o których mówimy pojawiają się już przy ultrafiolecie poprzez promienie Roentgena aż po złowróżbne promieniowanie gamma.

Jak promieniowanie działa na organizm?

Zastanówmy się jak to może działać na nasz organizm. Otóż wyobraźmy go sobie w skali mikro, jako kłębowisko długich molekuł białkowych. Polimerów zbudowanych z długich łańcuchów aminokwasów posklejanych tu i ówdzie polem elektrycznym. Miliony lat ewolucji albo zamysł Stwórcy (jak kto preferuje) sprawiły, iż mają one magiczne wprost właściwości ale też kolejność molekuł w nich jest i musi być konkretnie ustalona. Znajdziemy tam również ogromne molekuły polimerów jakimi są helisy DNA (oraz RNA). W nich właśnie jest informacja jak to wszystko poskładać.

065dc0b5c9[1]

Teraz wyobraźmy sobie co się stanie gdy przeleci pomiędzy nimi naładowana cząsteczka promieniowania. Dokona demolacji. Porozrywa łańcuchy aminokwasów, spirale DNA i RNA. Oczywiście molekuły się odbudują i połączą. Ale niekoniecznie w tym samym porządku.

DNA-ray

Po wchłonięciu dużej dawki mamy chorobę popromienną, mutacje oraz początki nowotworów ze zdegenerowanych, uszkodzonych komórek.

Na szczęście przy małych dawkach organizm sam wraca do równowagi.

Pojawia się tu i ówdzie pogląd, iż małe ilości promieniowania nie są szkodliwe a wręcz pożyteczne dla żywych organizmów. Szkodliwość miała by się pojawiać powyżej pewnej dawki. Porównują to przez analogię do działania witamin i mikroelementów. Pogląd taki nazywa się hormezą radiacyjną.

Niektórzy wręcz twierdzą iż małe dawki promieniowania podwyższają odporność na nowotwory.

Nie wiem co o tym sądzić. Gdzie kończą się obiektywne dane, a gdzie zaczyna interpretacja popierana przez lobby elektrowni jądrowych ? Pozostawię temat do dyskusji.

Skąd to promieniowanie się bierze ?

Jak już napisałem wcześniej – licznik Geigera będzie trzeszczeć wszędzie. Czasem intensywniej czasem spokojniej. Jest to promieniowanie tła.

Część z niego dochodzi z otchłani kosmosu. Przebiegnie takie coś miliony lat świetlnych, przedrze się przez pole magnetyczne naszej planety, jonosferę i cała atmosferę i  …  trzask licznika !

Wysokoenergetyczny kwant gamma może być echem odległego w czasie i przestrzeni wybuchu gwiazdy supernowej. Takiej naturalnej i gigantycznej bomby termojądrowej. Na szczęście większość promieniowania zatrzymają wyższe partie atmosfery a naładowane cząstki odchyli pole magnetyczne ziemi. Astronauci nie mają już takiego szczęścia i dostają trochę większą dawkę.

cosmic_rays[1]

Oczywistym jest iż promieniowanie z kosmosu silniejsze będzie w górach czy też podczas lotu samolotem pasażerskim (w stratosferze).  Tam, w górze, jest mniejsza ochronna warstwa powietrza nad głową.

Sporo pochodzi z pierwiastków promieniotwórczych znajdujących się w skorupie ziemskiej. Przecież właśnie z niej wydobywa się uran razem z domieszkami.

Jako ciekawostkę podam, iż wzmożone promieniowanie można zauważyć w pobliżu kociego żwirku. Otóż glinka wchodząca w jego skład zawiera minimalne ilości pierwiastka promieniotwórczego toru. Jego natężenie jest jednak zbyt małe by mogło zaszkodzić. Da się natomiast wykryć licznikiem.

153426412-picking-a-cat-litter-632x475[1]

Planując prowokację dziennikarską z makietą walizkowej bomby atomowej całkiem poważnie braliśmy pod uwagę możliwość wypełnienia jej takim właśnie żwirkiem ze sklepu zoologicznego. Czułe detektory powinny wszcząć alarm.

Promieniują również skały, granit i bazalt. Zawierają śladowe ilości ciężkich pierwiastków promieniotwórczych i ich izotopów. Jest ich tym więcej im głębiej sięgniemy pod powierzchnię Ziemi. Ciężkie opada. Nic zatem dziwnego, iż są także w skałach wulkanicznych.

Wiele roślin ma własność koncentrowania pierwiastków ciężkich i ich izotopów rozproszonych w glebie. A zatem licznik Geigera niespodziewanie zacznie głośniej trzeszczeć przy różnych produktach żywnościowych. Do szczególnie promieniujących należą orzechy brazylijskie ale licznik będzie nieźle trzeszczał przy bananach.   Nie należy jednak się bać. Oczywiście grzybów i jagód zbieranych w okolicach Czernobyla nie polecam…

natur[1]

Radon to gaz szlachetny. Nie wchodzi żadne związki chemiczne. Ci co pamiętają z czasów szkolnych Tablicę Mendelejewa szybko zlokalizują go na ostatniej kolumnie. Tam gdzie hel, neon, argon, krypton  i ksenon.

Jest stałym składnikiem powietrza, którym oddychamy choć występuje tam w znikomych ilościach. Jest bardzo ciężki  – osiem razy cięższy niż powietrza i pięć razy od dwutlenku węgla.

Powstaje na skutek rozpadu radu. Jest radioaktywny.  Ponieważ jest ciężki ma skłonność do gromadzenia jak najniżej. A więc w piwnicach, kopalniach, oczywiście też naszych mieszkaniach.

Z radonu pochodzi większość naturalnego promieniowania, które wchłaniamy.

4000

Patrząc na Europę stwierdzamy z zadowoleniem, iż naturalna radiacja w Polsce jest stosunkowo niewielka. Statystyczny Szwed czy Fin dostaje dawkę parokrotnie większą.

radiation-world-peak

Fenomenem w Świecie jest uzdrowisko Ramsar w północno -zachodnim Iranie. Otóż naturalna promieniotwórczość środowiska jest tam kilkadziesiąt razy większa od średniej światowej. Przekracza też wielokrotnie dawkę uznaną za dopuszczalną. A jednak mieszkańcy nie chorują bardziej niż w innych rejonach. Co więcej – miejscowość ta jest znanym uzdrowiskiem.

img_8752[1]

Przykład perskiego uzdrowiska skłania do refleksji czy promieniowanie zawsze jest szkodliwe. A może też istnieje jakieś antidotum, nabyta odporność lub lokalne szczególne warunki, które chronią nas przed jego zgubnymi skutkami.

Oprócz naturalnego promieniowanie tła zdecydowanie więcej szkodzimy sobie sami. Ale o tym w następnym tekście.

 


 

Fot. Photofanka

 

Bioexpand – ubranie biomagnetyczne, które chroni i działa jak biozasilacz!                                            https://vrota.pl/2012/08/bioexpand-ubranie-biomagnetyczne-ktore-chroni-i-dziala-jak-biozasilacz//