Czy bankrutujący dłużnik będzie mógł zachować mieszkanie i dostanie bezpłatną pomoc prawną?

Nowelizacja ustawy – Prawo upadłościowe i naprawcze […]

Nowelizacja ustawy – Prawo upadłościowe i naprawcze ma sprawić, że upadłość stanie się realnym rozwiązaniem dla tych, którzy popadli w długi. Autorka: Małgorzata Rutkowska

„Za Gazetą Prawną:

Najważniejsze zmiany to możliwość zachowania mieszkania przez dłużnika, obowiązek próby zawarcia układu z wierzycielem oraz pomoc prawna przy składaniu wniosków. Autorom nowelizacji przyświeca idea, aby bankructwo nie oznaczało zniszczenia życia osoby upadającej, co prowadzi do jej wykluczenia społecznego i generuje nowe koszty dla państwa. Co się zmieni:

Bankrut nie musi sprzedawać mieszkania. Dziś lokal automatycznie wchodzi w skład masy upadłościowej, z której pokrywane są koszty postępowania sądowego i spłaca się wierzycieli. Dłużnik może jedynie otrzymać pieniądze na wynajem mieszkania przez rok. W efekcie cała rodzina zagrożona jest bezdomnością.

Ale ustawodawcy idą także na rękę wierzycielom – dłużnik będzie musiał zmienić mieszkanie na mniejsze lub o niższym standardzie, a zyskane pieniądze przeznaczyć na spłatę części długów.

Łatwiej będzie ponosić koszty postępowania. I jeśli nawet majątek dłużnika nie wystarczy na zaspokojenie roszczeń wierzycieli, sąd powinien się zgodzić na jego upadłość. Zwłaszcza w sytuacji, gdy dłużnik pracuje i jest szansa, że chociażby wratach uda mu się spłacić zobowiązania. Dziś jest to w zasadzie niemożliwe.

Aby ogłosić upadłość, nie trzeba będzie, jak obecnie, mieć kilku wierzycieli – wystarczy jeden.

Nowością jest też obowiązek próby układu z wierzycielami jeszcze przed złożeniem do sądu wniosku o upadłość. Wynik ewentualnej ugody byłby nadzorowany później przez sąd.

Ułatwieniem dla dłużników jest możliwość skorzystania z bezpłatnej pomocy prawnej. Miejscy rzecznicy konsumentów w ramach pełnionej misji zyskają legitymację do składania w ich imieniu wniosków o ogłoszenie upadłości. To powinno wyeliminować błędy we wnioskach – miało je 95 proc.

Obecne przepisy o upadłości konsumenckiej są tak skonstruowane, że biorą pod uwagę wyłącznie dobro wierzycieli. Proces upadłościowy nastawiony jest na likwidację całego majątku dłużnika, aby tylko zaspokoić ich roszczenia – co skutecznie odstrasza ludzi od korzystania z tej drogi prawnej. Dodatkowo rygorystyczne przepisy wyłączają z tej możliwości większość dłużników. Po trzech latach funkcjonowania upadłości konsumenckiej ogłosiło ją zaledwie 31 osób. Od 2009 r. do sądów spłynęły zaledwie 1792 wnioski.

– Nowelizacja to krok w dobrą stronę, upodabniający upadłość konsumencką do upadłości przedsiębiorców – mówi radca Jacek Świeca z Kancelarii Prawnej Świeca i Wspólnicy. Zaś Wojciech Warski, ekspert BCC, dodaje, że kluczową zmianą jest pozostawienie mieszkania. Mając świadomość, że nie grozi im bezdomność, dłużnicy będą mogli próbować pozbyć się garbu w postaci długów i rozpocząć życie od nowa.”

Mój komentarz:

Nic nie wiemy o szczegółach, może się okazać że cel jest słuszny ale wykonanie niemożliwe do realizacji. Co z takimi dłużnikami, którzy nie mają już nic ? Co z tymi, którzych nawet już nie stać na opłacenie kosztów postępowania ? Podają że sąd może sie zgodzic na upadłość dłużnika, zwlaszcza jeśli jest szansa że będzie spłacał w ratach częsć zadłużenia. Ciekawe co sąd zrobi, jeśli dłużnik nie pracuje bo przez lata obowiązującego złego prawa, nie miał możliwości zarobkowania i został wyrzucony poza nawias społeczeństwa ? Sąd może ale nie musi, więc mam prawo podejrzewać że być może kilku więcej dłużników zbankrutuje ale ci co nie mają już nic i żyją na garnuszku państwa dalej obejdą się smakiem.

Bardzo podoba mi się pomysł mediacji, powinien zostać wprowadzony jako obowiązkowy przed każdą egzekucją, byłoby to gwarancją że ludzi całkowicie niewypłacalnych byłoby znacznie mniej a pozostali dłużnicy mieli by szansę na uniknięcie wyniszczającej egzekucji komorniczej. Oczywiście mediacja musiałaby być dopasowana do sytuacji dłużnika a nie tyko pozorna. Obecnie mamy do czynienia z działaniami pozornymu, dłużnik który wpadł w tarapaty i nie może już spłacać rat w wysokości np 1200 zł miesięcznie, negocjując z bankowym wierzycielem otrzymuje propozycję zmniejszenia rat na 1100 zł miesięcznie, przecież to nierealne i wierzyciele dobrze o tym wiedzą.

Nie wiadomo kiedy ta nowela trafi pod obrady, nie wspominając już o wejście w życie. Szkoda że ci, którzy to wymyślają nie konsultują się ze specjalistami, którzy takich rzeczy doświadczają na własnej skórze.

Więcej na http://niedajmysie.pl