Rosja nas podbija gospodarczo!

Moskiewscy biznesmeni często powiązani z Kremlem wybierają się na wielkie zakupy. Utraconą strefę politycznych wpływów można przecież podporządkować ekonomicznie… Autor: Druss

Kryzys finansowy może być też szansą. Na przykład dla rosyjskich inwestorów. Z jednej strony większość państw byłego Układu Warszawskiego boryka się z przeciekającymi budżetami, więc często wystawia na sprzedaż ostatnie państwowe przedsiębiorstwa. Z drugiej zaś korporacje europejskie pozbywają się swoich aktywów pod postacią spółek-córek w Europie Wschodniej. Na rynek wkraczają więc mówiący po rosyjsku biznesmeni, z olbrzymią gotówką i jeszcze większą determinacją.

Od upadku Związku Sowieckiego aż do 2008 roku Rosja zainwestowała w byłych krajach RWPG około 2,4 mld dolarów (dane według UNCTAD). Natomiast od 2008 roku aż do teraz wielkość inwestycji sięgnęła 2,8 mld USD. Skąd to przyspieszenie?
Z jednej strony rosyjskie firmy zaczynają szukać dróg ekspansji za granicą, gdyż rynek wewnętrzny robi się dla nich za mały. Z drugiej zaś, ta ekspansja jest bardzo często wspierana przez polityków z Kremla, którzy uważają (nie bez racji), że pomoże to w forsowaniu strategicznych interesów Moskwy.
W sierpniu największy w Rosji bank państwowy, Sberbank, który pozostaje pod silnym wpływem niejakiego Putina, przejął wschodnioeuropejskie spółki pewnego austriackiego banku. Wiadomo, że Rosjanie mają ochotę zmienić tę instytucję w bank globalny. Inna instytucja finansowa z Moskwy zamierza wykupić od czeskiego magnata finansowego Petra Kellnera, 10-proc. udział w popularnej sieci agencji kredytowych. Ruble skusiły także właścicieli większościowego udziału w bułgarskim koncernie tytoniowym. Za 141 mln USD pozbyli się oni tych akcji na rzecz… niespodzianka! Rosyjskiego banku!
Wiadomo, że rosyjskie koleje przyglądają się słowackim i polskim przewoźnikom, a pewien rosyjski koncern naftowy planuje przejęcie Rafinerii Gdańskiej. Toczy się również wielka wojna w sektorze energetycznym – Rosjanie ostrzą sobie zęby, by uczestniczyć w budowie sieci elektrowni atomowych w Polsce, Słowacji i na Węgrzech.
Nie musimy już się bać (przynajmniej przy obecnym układzie sił) rosyjskich czołgów i myśliwców. Ale rosyjskich biznesmenów sami zapraszamy do stołu negocjacyjnego. Obyśmy tego kiedyś nie żałowali…