Nowe rządy, nowe nadzieje a problemy pozostają te same.

fot. zasoby własne autora

Grecja ma nowego Premiera. Włochy mają nowego Premiera. W obydwóch krajach powstaną nowe rządy. Czy zmieni się sytuacja społeczno ekonomiczna? Trudno być optymistą.

Nawet pomimo pojawienia się nowych nadzieji związanych z rozwiązaniem problemów to pozostaną one takie same. W Grecji w miejsce socjalisty Papandreu, misję tworzenia nowego rządu powierzono byłemu wiceprezesowi Europejskiego Banku Centralnego. Lukas Papademos ma stanąć na czele nowego rządu koalicyjnego. Według doniesień PAP desygnowany na stanowisko Premiera, Lukas Papademos ma 64 lata. Jest ekonomistą, oprócz wiceprezesowania EBC jest rónież byłym prezesem Narodowego Banku Grecji. Gabinet koalicyjny ma urzędować do przedterminowych wyborów parlamentarnych, planowanych wstępnie na 19 lutego. Jego głównym zadaniem będzie sfinalizowanie porozumienia w sprawie drugiego pakietu ratunkowego (130 mld euro) dla pogrążonej w kryzysie zadłużenia Grecji, uzgodnionego przez przywódców europejskich w zeszłym miesiącu. W skład rządu wchodzą przedstawiciele socjalistycznego PASOK-u, konserwatywnej Nowej Demokracji oraz – po raz pierwszy od 1974 roku – skrajnie prawicowego ugrupowania Ludowe Stowarzyszenie Ortodoksyjne. Ewangelos Wenizelos obejmie funkcję ministra finansów, a były komisarz unijny Stawros Dimas zostanie ministrem spraw zagranicznych Grecji w tymczasowym rządzie koalicyjnym Lukasa Papademosa. Nowy premier grecki zapowiedział, że Grecja pozostanie w strefie euro. Trudno ocenić czy to zadowoliło i uspokoiło rynki finansowe ale jeśli chodzi o relację euro względem dolara amerykańskiego to ponownie wspólna waluta europejska zaczeła tracić. W relacji z dolarem USA na początku listopada kurs wynosił 1,3655 usd za euro. Po pierwswzym tygodniu listopada kurs dolara względem euro spadł do poziomu 1,3825 usd. Po osiągnięciu tego poziomu dolar USA zaczął zyskiwać na wartości kurs powrócił do poziomu 1,3525 usd za euro. I znowu zaczęła się wędrówka w górę i kurs na koniec minionego tygodnia ponownie zawitał w okolice 1,3755 usd za euro.

Grecja postanowiła na bankowca. Pesymiści co do takiego rozwiązania uważają, że bankowiec nigdy nie zrozumie ludzi biednych. Według panujących opinii nie dość, że banki zarabiają na wysokich kosztach kredytów i opłat to jeszcze w Grecji rok temu bankowcy strajkowali bo mieli mało wpływów z turystyki i firm którym pożyczali pieniądze. Grecy przez lata uprawiali politykę rozdawnictwa i dzięki lekkomyślności rządzących mają teraz to co mają czyli przyszłość widzianą w czarnych barwach. Optymiści twierdzą, że schorowanego pacjenta greckiego może wyleczyć jedynie grecki lekarz. I stąd zachwyt nad osobą Lukas Papademosa. Szefowie Komisji Europejskiej oraz Rady Europejskiej Jose Barroso i Herman Van Rompuy z zadowoleniem przyjęli wiadomość o porozumieniu w sprawie nowego rządu w Grecji. Zapewnili Ateny o poparciu unijnych instytucji. Natomiast każdy kto chociaż raz w życiu zachorował wie doskonale, że leczenie pacjenta to proces długotrwały i wymagający konsekwencji i cierpliwości.

We Włoszech również zmiany. Włoski Senat zatwierdził w piątek ustawę o stabilizacji finansów publicznych, zawierającą pakiet kroków antykryzysowych oczekiwanych przez Unię Europejską w związku z bardzo wysokim zadłużeniem włoskich finansów publicznych. Wcześniej premier Silvio Berlusconi zapowiedział, że poda się do dymisji zaraz po uchwaleniu ustawy przez parlament. Szef rządu odejdzie, bo jego koalicja utraciła większość w Izbie Deputowanych. Rentowności włoskich obligacji 10-letnich spadały w piątek drugi dzień z rzędu i po informacji zatwierdzeniu ustawy oszcżednościowej znalazły się poniżej poziomu 6,7 proc. Z kolei w środę na fali obaw o wypłacalność Włoch, oprocentowanie włoskich obligacji przekroczyło 7 proc., a więc poziom przy którym wcześniej Grecja, Irlandia i Portugalia prosiły o pomoc, kiedy stawało się jasne, że oprocentowanie obligacji tych krajów utrzyma się na tym poziomie. Jednak co do zmian we Włoszech. Prezydent Włoch Giorgio Napolitano powierzył profesorowi ekonomii Mario Montiemu misję utworzenia nowego rządu. W sobotę do dymisji podał się premier Silvio Berlusconi po tym, jak jego koalicja utraciła większość w Izbie Deputowanych. Rząd Mario Montiego ma zostać sformowany w najbliższych dniach. Nieoficjalnie wiadomo, że do gabinetu 12 ministrów wejdą przede wszystkim eksperci, a nie politycy. Koncepcję jego powołania popierają największe ugrupowania parlamentarne. Mario Monti jest jednym z najbardziej znanych europejskich ekonomistów, cieszącym się wielkim autorytetem w Unii. Instytucjom UE znany jest bardzo dobrze, gdyż przez prawie 10 lat był unijnym komisarzem. Zastanawiające jest jedno. Kilka dni przed wydarzeniami we Włoszech i odejściem Silvio Berlusconiego pojawiły się ciekawe analizy w niemieckich gazetach. Otóż według „Süddeutsche Zeitung” i „Der Spiegel” inwestorzy instytucjonalni i przedsiębiorcy woleliby wycofać pieniądze ze swych kont we włoskich bankach, prywatni inwestorzy szukaliby bezpieczniejszych lokaty dla swych oszczędności. Byłby to nie tylko cios dla instytucji finansowych we Włoszech, ale też dla ich partnerów w całej Europie. Czy powołanie włoskiego ekonomisty ( posiada bankowe korzenie rodzinne ze strony ojca) niemieckie analizy przesunie w stronę śmietnika ? Niewykluczone.

A Polska ? Wkrótce będzie miała nowy-stary rząd. Na bazie zmian na południu Europy to Polska jawi się jako oaza spokoju. Oczywiście, że raz na jakiś czas pojawiają problemy ale zawsze znajdzie się jakieś rozwiązanie. Przykładów długo nie należy szukać. We wrześniu bieżącego roku rząd przyjął projekt budżetu na 2012 r. z deficytem w wysokości 35 mld zł. Przy okazji minister finansów Jacek Rostowski wyjaśnił, że zwiększono o ponad 2 mld zł wpływy z dywidend. Ale to było przed wyborami parlamentarnymi. Mamy prawie połowę listopada i mały szok. Otóż poslki minister finansów poinformował, że jego resort na przyszły rok przygotuje trzy warianty budżetu, zakładające odpowiednio wzrost PKB: o 3,2 proc., 2,5 proc. i spadek PKB o 1 proc. Według profesora  Krzysztofa Rybińskiego to bardzo dobry pomysł. Według Rybińskiego, w przyszłym roku najbardziej realny jest wariant około 2 proc. wzrostu, a w następnym przyjdzie recesja. Natomiast według szefa klubu parlamentarnego PiS Mariusza Błaszczaka budzęt przygotowany przez rząd PO i PSL okazał się „kiełbasą wyborczą” ponieważ Premier Tusk, niczym premier Węgier Ferenc Gyurcsany, mówił co innego, robił co innego. I co na te wszystkie wydarzenia polski złoty ? Osłabienie złotego związane będzie z wydarzeniami na arenie europejskiej. W czwartkowym serwisie (jeszcze przed polskim długim weekendem) PAP w wudizelonym wywiadzie Krzysztof Szczerbińki,  diler SPW Bankju Millenium zauważył, że w przyszłym tygodniu możemy się spodziewać spadków cen na rynku długu, chyba, że złoty by się umocnił. Bo to , co się dzieje w Europie, zwłaszcza we Włoszech, a także niepewność na giełdach sprawia, że panuje nastrój do sprzedaży. To, jak mocne mogą być spadki w przyszłym tygodniu zależy od złotego oraz ewentualnych informacji z Europy. W czwartek po południu za euro płacono 4,4131 złotego a dolara USA kosztował 3,2544 złotego. W piątek gdy na rynku nie było polskich inwestorów ze względu na święto narodowe, euro kosztowało 4,3815 pln a dolar USA osiągnął 3,1861 pln. Według mnie, należy spodziewać się próby osłabienia kursu złotego względem dolara USA do poziomu 3,2505 pln z aktualnego kursu na poziomie 3,1861 pln. Istnieje prawdopodobieństwo, że jeśli złoty umocni się poniżej poziomu 3,1785 pln to ruch potrwa do poziomu 3,05 pln za dolara. Jednak w związku z tym, że dolar będzie zyskiwał do euro (nowe rządy europejskie, nowe nadzieje ale kłopoty te same) to odbędzie się to kosztem kursu złotego. W tych warunkach należy się spodziewać próby osłabienia do 3,21 pln za usd a następnie spadku do poziomu 3,25 pln czyli o około 2,5 procent. Układ RSI 14 to potwierdza oraz wsparcie na poziomie średniej arytmetycznej z ostatnich 20 notowań, która wynosi 3,1786 pln.

Najpierw zaprzysiężenie rządu w Pałacu Prezydenckim, następnie expose premiera w Sejmie i głosowanie nad wotum zaufania – taki scenariusz wydarzeń politycznych w piątek 18 listopada przewidują kancelarie prezydenta i premiera. Według informacji PAP ze źródeł zbliżonych do prezydenta i PO, zarówno zaprzysiężenie rządu przez głowę państwa, wystąpienie szefa rządu w Sejmie i głosowanie nad wotum zaufania planowane są na jeden dzień – przyszły piątek. Informatorzy PAP zastrzegają jednak, że niewykluczone są zmiany w tym planie. Cztery lata temu np. także w piątek Tusk wygłaszał swoje expose, ale z powodu wielogodzinnej debaty głosowanie nad wotum zostało przesunięte na sobotę. Oby tym razem było inaczej bo chociaż będziemy mieli nowy-stary rząd, będziemy mieli nowe nadziej to problemy pozostaną nadal te same.

 

Andrzej Filipek