NOWE ROZDANIE

fot. Zbiory własne

W końcu zakończono festiwal obietnic w Polsce. Kampania wyborcza została zakończona wyborami parlamentarnymi, które według sondaży preferowanych przez media wygrała Platforma Obywatelska. Prawo i Sprawiedliwość nie zdołała przekonać większości wyborców do swojej wizji politycznej. Szacunek dla zwyciężonych a zwycięzców się nie sądzi ? Niekoniecznie ale po owocach ich poznacie. Autor: Andrzej Filipek

Na przestrzeni ostatnich 4 lat główny indeks koniunktury na warszawskiej giełdzie akcji czyli WIG 20 zmienił swoje położenie z poziomu 3 745,4 pkt w dniu 8.10.2007 roku do poziomu 2 190,35 pkt w dniu 7.10.2011 roku. Oczywiście, że są to tzw. suche notowania. Nie wkraczam w zawiłości jaki był skład jakościowy i ilościowy indeksu na przestzreni ostatnich czterech. Zatem co podałem ? To co widzi na przykład czytelnik portalu www.bloomberg.com kiedy wprowadzi do odpowiedniego okienka symbol wig20:ind i na ekranie komputera wyświetli się wykres indeksu. Specjalnie nie podaję stopy zwrotu bo to zostawiam dociekliwym. Bo kiedy już policzymy stopę zwrotu to musimy wziąć poprawkę na skład indeksu jak również coś takiego czym są dywidendy. Ponieważ brak czasu powoduje, że nie będę się zagłębiał w to w jaki sposób zbudowany był WIG 20 gdy 4 lata temu ogłaszano wynik wyborczy. Również po zapoznaniu się z wynikami wyborczymi a nie z sondażami to nie można jednoznacznie stwierdzić, że przez najbliższe cztery lata WIG 20 zmieni położenie z poziomu 2 190,35 punktu do poziomu 1 280 punktów. Takie stawianie sprawy to nic innego jak wróżenie z fusów. Nie można takich wniosków wyciągać bo nikt nie potrafi powiedzieć co się wydarzy przez najbliższe cztery lata. Wobec powyższego śmieszą mnie wyznania Premiera Bieleckiego, który w wieczorze wyborczym w TVP pozwolił sobie podać jaki będzie poziom indeksów giełdowych na warszawskiej giełdzie w powyborczy poniedziałek. Jeśli Pan Premier jest takim wybitnym znawcą to może niech powie jaki będzie poziom dywidend dla spółek notowanych w Warszawie za 2011 rok. Zapewniam, że nie jest w stanie tego powiedzieć. Podobnie polski wiceminister finansów w wypowiedzi udzielonej PAP stwierdził, że jeśli wyniki sondażowe potwierdzą się to jest to wynik pozytywny dla rynków finansowych. Według Dominika Radziwiłła czyli wiceministra finansów „Wynik wyborów jest na pewno, bez dwóch zdań pozytywny dla rynków, oczywiście, jeśli te wyniki sondażowe się potwierdzą. Wydaję się, że jest to wynik zgodny z oczekiwaniami i chęciami inwestorów. Na pewno zostanie on przyjęty bardzo dobrze” – powiedział. Z sondażu przeprowadzonym przez OBOP na zlecenie TVN 24 i TVP zwyciężyła PO z wynikiem 39,6 proc., a na drugim miejscu znalazł się PIS z wynikiem 30,1 proc. Kolejne miejsce zajął Ruch Palikota z wynikiem 10,1 proc., PSL otrzymał 8,2 proc., a SLD 7,7 proc.Bo co szkodzi opowiadać takie dyrdymałki. Przecież wystarczy, że wyniki sondażowni będą nieco się różniły od rzeczywistych a notowania na rynkach będą odbiegały od zapowiadanych i nasi „wróżbici” natychmiast zweryfikują swoje dyrdymałki. Bo przecież jest coś takiego jak nowe otwarcie. I warto sobie zapamiętać, że na ostatniej sesji warszawskiej giełdy akcji, średni ważony wartością rynkową wskaźnik Beta wynosi 1,22 czyli wskazuje na charakter ofensywny. Nie jest to wskazane w okresie kiedy na świecie panuje kryzys finansowy. I lepiej żeby wskaźnik Beta w sytuacji kiedy nie dojdzie do poprawy światowej sytuacji gospodarczej zszedł poniżej jedności czyli wykazywał charakter defensywny. W takiej sytuacji rynek będzie bardziej stabilny i nie będzie tak podatny na wszelkie czarne wtorki czy czarne czwartki. Z kolei średni ważony wartością rynkową wskaźnik P/E wynosi 12,5 a to już poziom który ciężko jest zaakceptować inwestorom, którzy polski rynek traktują jako rozwijający się rynek.

I na koniec coś jeszcze. Bywają takie chwile i okresy w życiu inwestorów kiedy w niedzielny wieczór patrzą na notowania giełdy izraelskiej. Ostatnie notowania przyniosły spadki głównych indeksów gdzie Tel Aviv 25 Index czyli indeks 25 spółek o największej wartości rynkowej zaliczył spadek o 1,41 % do poziomu 1 035 punktów. Oczywiście, że na podstawie jednego rynku również wniosków wyciągać nie można. A zatem zwycięzcom ostatnich wyborów parlamentarnych należy życzyć aby sesja na rynkach azjatyckich w poniedzialkowy poranek przyniosła jak najwięcej plusów. Wtedy dalej będzie można się zachłystywać zwycięstwem bo to zwyżki na rynkach azjatyckich przyniosą wzrosty w Europie. Warszawa jest w Europie, chociaż o tym co się tutaj ma wydarzyć to w większym stopniu decydują Francuzi i Niemcy. Mają wielu swoich wielbicieli co pokazała ostatnia kampania wyborcza w Polsce. Kanclerz Niemiec Angela Merkel i prezydent Francji Nicolas Sarkozy zapowiedzieli w niedzielę w Berlinie, że do końca października przedstawią „całościowy pakiet” propozycji rozwiązania aktualnych problemów UE. Opowiedzieli się też za dokapitalizowaniem banków. No to mamy nowe otwarcie i pytanie otwarte to takie czy powstała koalicja po wyborach w Polsce wytrwa przez kolejne cztery lata. Nie sądzę ale to temat na inną okazję.

AF