Internet zniszczył tabu, ludzie są nadzy!!!

fot. Marek Chatou

Przez wieki istnienia katolicyzmu najpotężniejszą wiedzę o ludziach dzierżyli spowiednicy. Dziś rolę konfesjonału przejął internet a ludzkich „spowiedzi” słuchają wszyscy podłączeni. Autor: Cola Zinger

Internetowe spowiedzi pokazują jak z oparów absurdu,  groteskową i próżną postać człowieka. Bycie anonimowym w sieci sprawia, że człowiek pisze to, czego w realnym gronie ludzi by nie powiedział. Ktoś, kto przeczyta jego wypowiedź, usłyszy coś, czego w realu raczej by nie usłyszał. Dotychczas tak głęboką wiedzę posiadali tylko księża, dziś jest ona dostępna dla każdego intenauty. Dziś każda dziewczyna dobrze wie, jakie kobiety podobają się mężczyznom, co o nich myślą, jak je postrzegają i po co są im potrzebne. To oczywiście działa w obie strony. Internetowa szczerość łamie stereotypy, sprawia, że ludzie nie widzą sensu w byciu razem bo formuła na dobre i na złe nic już nie znaczy, nawet wypowiedziana przed całym światem.   W Stanach Zjednoczonych coraz częściej zawiera się osobne umowy na wypadek zerwania kontraktu małżeńskiego, wyszczególniając w nich wysokość odszkodowania dla porzuconego partnera. (Jakkolwiek by na to nie patrzeć małżeństwa z taką umową są trwalsze a sam zwyczaj od dawna mocno zakorzeniony w kulturze semickiej).

Internetowe spowiedzi ludzi są również ogromną bazą wiedzy dla koncernów i specjalistów od reklamy. Gdyby nie Google to chyba nawet ksiądz spowiednik by nie wiedział, że najczęściej wpisywanym słowem w internetowych wyszukiwarkach jest seks. Ludzie na różnych forach zdradzają najskrytsze sekrety i pragnienia. To sprawia, że marketingowcy mający taką wiedzę, wypuszczając na rynek nowy produkt starają się,  by był on a w przeważającej większości sprawiał wrażenie że jest, odpowiedzią na to czego oczekuje klient. I tak oto wystarczy facetowi puścić reklamę, na której inny facet zadowolony mknie samochodem niczym drapieżne zwierzę tudzież pojazd science fiction a wszystkie półnagie kobiety z biustem xxl rzucają za nim łakome spojrzenia i na następny dzień facet biegnie i kupuje nowy olej do samochodu. Zmieniając, uważa aby żadna kropla się nie zmarnowała, wszak produkt nie był tani po czym siada za kierownicą i jedzie ale niestety ani samochód nie mknie jak jaguar ani kobiety nie zerkają.  Olej może i nie jest zły ale ten, którego używał do tej pory też nie był gorszy a poza tym olej to nie Ferrari. Mężczyzna zdaje sobie sprawę, że padł ofiarą. Tylko czy padł ofiarą kłamstw speca od reklamy czy też, co nie jest już dla niego takie oczywiste zapłacił jak miliony innych ludzi za najdroższą rzecz na świecie – swoją własną próżność.

Internet sprawił, ze jesteśmy nadzy, nadzy czyli bezbronni i chodź ciągle różni to zaszufladkowani przez prymitywne podziały a ludzie szlachetni, chodź jest ich garstka, giną w tłumie bo nikt w nich już nie wierzy, a ci co nawet szlachetni by być i chcieli włączą internet i nie raz przeczytają, że się nie opłaca… I tek też w tłumie giną dobre produkty, bo dużo lepiej wyprodukować coś zwykłego a wszystkie możliwe środki wpompować w reklame. Wszak sama jakość nie jest już dziś przepustką do sukcesu nawet jeśli byłaby w rozsądnej cenie. W świecie odartym z wszelkich złudzeń paradoksalnie najlepiej sprzedają się złudzenia, a Ci, którzy nami rządzą zamiast otworzyć równe szanse dla wszystkich sami załozyli maski.