Polski eksport hamuje, kasa wycieka nam przez palce…

fot. Wikipedia/NuclearVacuum

Eksport to jedna z najbardziej zaniedbanych kwestii w naszym kraju. Biorąc pod uwagę jakość naszych produktów i usług jest ujmą dla rządzących fakt, że polski biznesmen za granicą czuje się jak sierota pozostawiony sam sobie. Władza zamiast dbać o wpływy z eksportu kombinuje na czym by tu zaoszczędzić i której to grupie społecznej Polaków jeszcze da się coś zabrać. 

W pierwszym półroczu za granicę sprzedało swoje wyroby 7797 polskich firm zatrudniających 50 i więcej osób – wynika z danych GUS. Było ich o 210 mniej niż w tym samym okresie ubiegłego roku i najmniej od czterech lat. Ta niekorzystna koniunktura najbardziej widoczna jest na rynkach zachodnich.

Wiele polskich firm nie mając zawartych korzystnych umów długoterminowych wycofało się z rynków zagranicznych w wyniku umacniania się złotego.  Rząd nie podjął kroków zapobiegawczych a wsparcie dla eksporterów i promocja polskich produktów i usług za granicą kuleje w najwyższym stopniu.

Od wielu lat Polska ma problemy z utrzymaniem zewnętrznej równowagi w wymianie towarów i usług. Według GUS deficyt w handlu zagranicznym w okresie styczeń-listopad ubiegłego roku 2010 wyniósł  12,0 mld euro wobec 8,4 mld euro rok wcześniej. Eksport w tym okresie wzrósł o 19,8 proc. w ujęciu rocznym i osiągnął 108,0 mld euro, zaś import – o 21,7 proc. i wyniósł 120,0 mld euro. Deficyt w handlu zagranicznym w okresie styczeń-czerwiec 2011 roku wyniósł 6,7 mld euro wobec 5,4 mld euro rok wcześniej. Eksport w tym okresie wzrósł o 14,6% w ujęciu rocznym i osiągnął 66,7 mld euro, zaś import – o 15,4% r/r i wyniósł 73,4 mld euro. Biorąc pod uwagę wielkość naszej gospodarki i to co mamy do zaoferowania to rządzący naszym krajem powinni się wstydzić.

Normą międzynarodową jest, że co najmniej 80 proc. eksportu objęte systemem kredytowania ( odroczenia terminu płatności nawet o kilka miesięcy). Kolejną są ubezpieczenia eksportowe, ulgi podatkowe dla eksporterów z tytułu inwestycji, zabezpieczenia przed ryzykiem kursowym przez terminowe transakcje walutowe, gwarancje bankowe oraz poręczenia i gwarancje rządowe, dopłaty do oprocentowania kredytów eksportowych oraz uproszczone procedury celne. W Polsce te formy wspierania biznesu funkcjonują mizernie a sama działalność promocyjno-informacyjna wygląda naprawdę nędznie.  Owszem, instrumenty te formalnie istnieją, ale nie są skuteczne. Ich niska efektywność wynika z braku wiedzy podmiotów gospodarczych ale przede wszystkim z przeróżnych ograniczeń formalno-proceduralnych.

Brak korzystnego balansu w wymianie towarów i usług jest jednym z największych kanałów, którym Polska traci ogromne zasoby finansowe co pośrednio wpływa na zubożenie polskiego społeczeństwa. Takich możliwości wypływu polskiego kapitału z kraju jest znacznie więcej i każdy świadomy tego faktu Polak zadaje sobie pytanie „Jak to możliwe, że rządy nie starają się efektywnie uszczelniać tych kanałów skoro mogłoby to dać nam ogromne wpływy do budżetu, zapobiec powiększaniu się długu publicznego i wdrażaniu kolejnych planów oszczędnościowych” ?